menu

4 Latki - "Rybki"

2017-04-24 21:26:26 (ost. akt: 2018-09-10 17:32:53)

HYMN GRUPY "RYBKI"

A a a – akwarium,
a a a – w nim rybki,
lubię patrzeć na nie
przez błyszczące szybki.

Jednej rybki brak,
druga płynie w świat,
trzecia, czwarta, piąta
kryją się po kątach.

A a a – akwarium,
a a a - w nim piasek
i rośliny wodne
jak bajkowy lasek.

Jednej rybki brak,
druga płynie w świat,
trzecia, czwarta, piąta
kryją się po kątach.

A a a – akwarium,
a a a – w nim światło,
dbam o moje rybki,
chociaż to niełatwo.

Jedna znika gdzieś,
drugiej chce się jeść,
inne siedzą w kątach,
kiedy muszę sprzątać!







Tematy kompleksowe na miesiąc: Wrzesień
1.Pierwsze dni w przedszkolu.
2.Wesołe przedszkole.
3.W krainie zabaw.
4.Co nam daje Pani Jesień.




PIOSENKA:
A a a – akwarium,
a a a – w nim rybki,
lubię patrzeć na nie
przez błyszczące szybki.

Jednej rybki brak,
druga płynie w świat,
trzecia, czwarta, piąta
kryją się po kątach.

A a a – akwarium,
a a a - w nim piasek
i rośliny wodne
jak bajkowy lasek.

Jednej rybki brak,
druga płynie w świat,
trzecia, czwarta, piąta
kryją się po kątach.

A a a – akwarium,
a a a – w nim światło,
dbam o moje rybki,
chociaż to niełatwo.

Jedna znika gdzieś,
drugiej chce się jeść,
inne siedzą w kątach,
kiedy muszę sprzątać!



OPOWIADANIE:
Hops i kurki Hops! Hops!! Hops!!! Rozległo się w oddali. Hops! Hops!!... Bach!!!
– No jasne. Hops znowu wpakował się w kłopoty – mruknął przyjaciel Hopsa, ślimak Chyżełko. – Czy on nie mógłby chodzić jak człowiek? Albo jeszcze lepiej – jak ślimak? – dodał pod nosem i co sił w nodze popędził w stronę, z której dobiegały niepokojące dźwięki. Okazało się jednak, że tym razem Hops nie był niczemu winien. Tak w każdym razie uważał. Bo niby co on mógł poradzić na to, że pan Miecio, właściciel kozy Irenki, zawsze tak dziwnie reagował na widok Hopsa? Znali się przecież nie od dzisiaj, a Miecio, widząc kangurzą sylwetkę Hopsa, jego łaciaty jak u żyrafy brzuch i czerwone skrzydełka, zawsze podskakiwał, przestraszony, piszczał, a raz nawet wpadł do balii z praniem. Tym razem nie było inaczej. Hops wesoło wyskoczył sobie z przydrożnych zarośli i grzecznie zamachał skrzydłem do pana Miecia, a on od razu w krzyk i: bach!... spadł z roweru. Za Mieciem poturlał się koszyk, a z koszyka posypały się maślaki, podgrzybki i kurki. – No i masz babo placek! – załamał ręce rowerzysta Miecio, kiedy już wstał z miękkiej trawy i otrzepał spodnie. – Placek z grzybami? – zdziwił się Hops. Ale nic nie powiedział, tylko razem ze ślimakiem Chyżełkiem ruszył do zbierania grzybów. Wrzucał do kosza kurkę po kurce, myśląc: „Jak to dziwnie z tymi grzybami bywa – niektórych nikt nie zbiera, a inne jednego dnia zbierane są aż dwa razy”. Jeszcze ostatnia kurka i… gotowe! – Dziękuję za pomoc, panowie – podziękował im elegancko pan Miecio. – Ko, ko, ko! – podziękowały, równie elegancko, kurki. I już ich nie było.