menu

5 Latki - "Kaczuszki"

2017-04-25 20:37:32 (ost. akt: 2019-03-31 14:28:05)






„KACZUSZKI” - sami wiecie
to najfajniejsza grupa na świecie.
Codziennie rano do naszej sali
schodzą się chłopcy wraz z dziewczynkami.
Co się tu dzieje blog nasz opowie.
Jesteście ciekawi - zobaczcie sobie.








HYMN KACZUSZEK :)

"Kaczuszki"

To kaczuszka mała jest,
Robi śmiesznie każdy gest,
I ogonek żółty ma kwa kwa kwa kwa.(x4)


Kaczuszki lubią potańcować,
Lubią w kółeczku kręcić się,
Chlapać się wodą i figlować,
Koziołki fikać i bawić się.(x2)


Gdy kaczuszka tańczyć chce,
To skrzydełka tańczą jej,
I kuperek tańczy też kwa kwa kwa kwa.(x4)

I wszystkie małe żółte kaczki,
Dziś zrobią sobie wielki bal,
Zamoczą wodą swe kubraczki,
Potem popłyną daleko w dal.(x2)


Gdy kaczuszki bawią się,
To pływają tuż nad dnem,
Za rybkami gonią hen kwa kwa kwa kwa.(x4)





TEMATY KOMPLEKSOWE NA MIESIĄC KWIECIEŃ:

1. "Wiosna na wsi i na łące"
2. "Książka moim przyjacielem"
3. "Dbamy o Ziemię"
4. "Wielkanoc"


WIERSZ NA MIESIĄC KWIECIEŃ:

„Ptasie opowieści” (Agata Giełczyńska)

Powiedziała pewna kurka,
że się boi pieska Burka,
bo ten ciągle głośno szczeka
i już słychać go z daleka.

Na to gąska się przechwala,
że jest dzielna i że śmiała!
Bo gdy sprawa jej się tyczy,
ona sama groźnie syczy.

Indyk burknął jej niemile:
„To przechwałki są i tyle!
Pani gąsko, pani zmyśla!
Kto to widział, tak wymyślać?!”

Koło płotu kogut chodził,
szybko się z indykiem zgodził.
Kaczka tylko głową kiwa,
no bo sama jest płochliwa.

A gąska do krowy zmierza,
bo bać się jej nie zamierza.
I biega dokoła krowy,
a kury rwą pióra z głowy.

Taki gwar jest na podwórku,
nikt nie mówi o psie Burku.
Bo o gąsce każdy gada,
czy w niej wielka jest odwaga?



PIOSENKA NA MIESIĄC KWIECIEŃ:

"Stwory - głodomory"

1. Przy ulicy, na chodniku zamieszkały stwory.
Każdy w innym był kolorze, każdy brzuch miał spory.
Gdy je czasem głód dopadał i były w potrzebie,
to pod nosem wieczorami mruczały do siebie.

Mamy dziś apetyt wielki
na papiery i butelki,
na metale i plastiki
oraz na szklane słoiki.

Śpiesząc co dzień do swej pracy, ludzie je mijali.
I o segregacji śmieci wciąż zapominali.
Aż tu kiedyś przedszkolaki, gdy w ogrodzie były,
coś dziwnego usłyszały, a to stwory wyły.

Mamy dziś apetyt wielki
na papiery i butelki,
na metale i plastiki
oraz na szklane słoiki.

Szybko się zorientowały rezolutne dzieci,
że te stwory-głodomory uwielbiają śmieci.
Od tej pory przedszkolaki śmieci sortowały
i karmiły głodne stwory, kiedy te śpiewały.

Mamy dziś apetyt wielki
na papiery i butelki,
na metale i plastiki
oraz na szklane słoiki.



OPOWIADANIE NA MIESIĄC KWIECIEŃ:


"Cały świat w prezencie" (A. Borowiecka)

Witek i Ala to zupełnie wyjątkowe rodzeństwo. Nie dość, że urodzili się tego samego dnia i kropka w kropkę byli do siebie podobni, to nawet marzenia mieli takie same. Oboje chcieli zwiedzić cały świat. Jakby tego
wszystkiego było mało, bliźniaki urodziły się w pierwszy dzień lata. A wakacje to przecież czas, gdy wycieczki
udają się najlepiej. Zanim jednak zaczęli pakować walizki nad morze, czekała ich jeszcze jedna niespodzianka
– urodzinowe przyjęcie, na które zaproszeni byli dziadek Kazik i ciocia Marcelina. Wituś już rano włożył swoją
ulubioną koszulkę z rowerem i co pięć minut patrzył na zegarek, a Alusia zaraz po śniadaniu zajęła strategiczną pozycję przy oknie, by wypatrywać gości.
– Idą, idą! – krzyknęła wreszcie punkt druga, widząc pod klatką dziadka kroczącego dziarsko w odświętnym
garniturze i ciocię Marcelinę drobiącą kroczki, by za nim nadążyć. Oboje tachali pod pachami ogromne pudełka zapakowane w ozdobny papier.
– Niosą dla nas prezenty! – zawołała Alusia, pędząc od okna do drzwi.
Nim dziadek z ciocią zdążyli wdrapać się na czwarte piętro, mama rzuciła jeszcze bliźniakom wymowne spojrzenie i przypomniała, że to nie prezenty są najważniejsze, ale goście. Lecz goście stali już w progu wraz z prezentami i śpiewali bliźniakom tubalne „Sto lat”. Potem były całusy i serdeczności, tort i dmuchanie świeczek,
i wreszcie nadszedł czas na prezenty.
– Oby nigdy nie zabrakło wam ciekawości pierwszych odkrywców! – rzekł dziadek Kazik, wręczając bliźniakom urodzinowy upominek. Były nim wspaniały globus na drewnianej nóżce i ogromna mapa świata, którą
można było zawiesić na ścianie.
– To najpiękniejszy prezent, jaki moglibyśmy sobie wymarzyć – oznajmił Wituś, kręcąc globem. A wielkie kontynenty, morza i oceany zawirowały jak na karuzeli.
– A dlaczego globus jest kulisty, a mapa płaska? – spytała dociekliwie Alusia.
Tata pierwszy wyrwał się z odpowiedzią i gdyby to była szkoła, a nie urodziny, z pewnością dostałby piątkę:
– Na globusie – powiedział – powierzchnia Ziemi jest odwzorowana dokładnie tak jak na kuli ziemskiej, czyli
wszystkie lądy i oceany znajdują się w tym samym miejscu co w rzeczywistości, tyle że są dużo, dużo mniejsze
niż naprawdę. Mapy zaś są płaskie, aby łatwiej było zmierzyć odległości między różnymi miejscami na świecie.
– I są bardziej dokładne – wtrącił się dziadziuś – bo co to musiałby być za ogromniasty globus, żeby móc na
nim dojrzeć wszystkie małe wysepki poukrywane na oceanach.
– Albo wszystkie wulkany! – wykrzyknęła ciocia Marcelina, pokazując na mapie jeden z nich.
Nie był to jednak koniec niespodzianek, gdyż w kolejce do odpakowania czekał jeszcze jeden prezent. Ciocia
Marcelina kupiła bliźniakom przepiękny atlas świata. Każda jego strona odkrywała przed dziećmi niezwykłe
krajobrazy. Były tam las podzwrotnikowy i amazońska dżungla, piaszczysta pustynia i najwyższe góry świata,
ogromny lądolód, a nawet głębiny oceanu, skrywające przed ludzkim okiem niejedną tajemnicę. I wtedy zabawa rozkręciła się na dobre, bo każdy po kolei wybierał w atlasie swoje ulubione miejsce na świecie, po czym
musiał znaleźć je na globusie i pokazać na mapie, jak daleko jest to od domu. Wituś wybrał meksykańskie
prerie, gdyż rosły tam olbrzymie kaktusy. Musiał więc przeskoczyć przez ocean na drugi koniec świata. Alusia
z kolei zachwyciła się Australią, gdyż tam występują najpiękniejsze motyle. Dziadek wybrał Nepal i ośnieżone
himalajskie szczyty, a ciocia Marcelina – Islandię, z miłości do lodowców i wulkanów. To były niezapomniane
urodziny. Nie mogło być inaczej, skoro bliźniaki dostały cały świat w prezencie.



PRZYSŁOWIA NA MIESIĄC KWIECIEŃ:

1. Kwiecień, plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata.
2. Kiedy w kwietniu słonko grzeje, wtedy chłop nie zubożeje.
3. Ciepły kwiecień, mokry maj, będzie żytko jako gaj.
4. Pogody kwietniowe - słoty majowe.
5. Deszcze częste w kwietniu wróżą, że owoców będzie dużo.